Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Od starości głowa (nie) boli

Uwaga: Notka powstała jeszcze w czasie, gdy aż takim wyjadaczem Star Treka nie byłem ;).

The Motion Picture, w Polsce znany pod prostą nazwą Star Trek lub po prostu Star Trek The Motion Picture (lub też TMP), to pierwszy film pełnometrażowy osadzony w uniwersum Star Trek. Powstał już po zakończeniu serialu (The Original Series), data premiery to 16 grudnia 1979 roku. Nie będę ukrywał, że wiek wpływa na współczesne recenzje, jest to pozycja godna polecenia, choć pozytywnie “przetrawiona” może być jedynie przez prawdziwych wyjadaczy, a nie takiego szczyla jak ja :).

Załoga okrętu Zjednoczonej Federacji Planet USS Enterprise pod dowództwem admirała Kirka (granego przez Williama Shatnera) zostaje wysłana w celu zbadania tajemniczego obłoku kierującego się wprost na Ziemię. Jak się wkrótce okazuje obłok ten wcale nie jest zwykłą “chmurką”, a wielkim statkiem kosmicznym, którego zamiary są bliżej nie znane. Tak oto przedstawia się fabuła pierwszego filmowego Star Treka. Przyznam, że brzmi nieco “standardowo” jak na produkcję science fiction, choć w swoim czasie była zapewne “przełomowa” – w pewnym sensie.

Ciężko mi wypowiadać się na temat efektów specjalnych. Prawda jest taka, że tych, co dopiero zaczynają swoją przygodę ze Star Trekiem czy w ogóle ze science fiction, to co widzimy na ekranie może razić i wręcz odrzucać. Czasem jednak potrzeba okazać trochę akceptacji – muszę przyznać, że wiele efektów wciąż wygląda przyzwoicie. Wszystkie obiekty kosmiczne to modele – i tutaj trzeba powiedzieć, że te nigdy nie tracą uroku. Niesamowita jakość i szczegółowość wykonania stanowią wielki plus produkcji.
Wielkim plusem jest również muzyka skomponowana przez Jerriego Goldsmitha – symfoniczna, dostosowana do tego, co się dzieje na ekranie, w klimatach Star Trekowych. Po prostu orzeszki z piwem. Na uwagę zasługują też kostiumy noszone przez bohaterów – te sprawiają, że uśmiech pojawia się na twarzy. Jest to zdecydowanie wpływ poglądów panujących w czasach kręcenia filmu – obcisłe “ciuszki” podkreślające “seksualność”, że tak się wyrażę :). Dobrze, że w przyszłości Gwiezdna Flota zmieniła krój (dla niewiedzących: Gwiezdna Flota, StarFleet, to jednostka odpowiedzialna za eksplorację kosmosu i obronę Zjednoczonej Federacji Planet).

Czasem film jest zbyt cichy – głównie w momentach, gdy bohaterowie prowadzą dialogi na temat ich obecnej sytuacji. Muzyka wtedy cichnie, co może potęgować efekt “znudzenia”. Nie będę ukrywał, że moim zdaniem film jest zdecydowanie za mało “rozrywkowy”. Duża ilość dialogów, monotonia miejsca i czasu (głównie mostek okrętu Enterprise), ci sami bohaterowie itp. To wszystko sprawia, że po pewnym czasie można odczuwać znudzenie. Mimo to trzeba powiedzieć, że najważniejsza jest treść.

Star Trek ma to do siebie, że należy do tego typu science fiction, dla którego liczy się jakieś przesłanie czy też puenta. I tak The Motion Picture to głównie skupienie się na logice i jej znaczeniu w naszym życiu. Podkreślony jest również fakt, że człowiek – istota świadoma i inteligentna, posiada zaletę umiejętności życia poza granicami logiki, umiejętność postrzegania i analizowania tego, co wymyka się logice. Możemy doszukać się również stwierdzenia, że ewolucja dowolnej jednostki nie jest możliwa, jeśli jednostka ta nie jest w stanie spojrzeć na świat bez użycia logiki.

Miłym aspektem jest zastosowanie obcych języków w przypadku Klingonów jak i Volcan – mała rzecz, a cieszy. The Motion Picture zawiera też kilka zwrotów akcji podkręcających atmosferę. Minusem jest jednak wiek produkcji i efekty wizualne, których nie ratują nawet muzyka i warstwa fabularna. Nie ukrywajmy prawdy – Star Trek The Motion Picture to film, który śmiało można polecić fanowi Science Fiction, ale bez używania przemocy wróci do niego tylko prawdziwy wyjadacz. A I tak nie zawsze, gdy to bowiem na TrekSferze 2008 seans wspólnym głosem odwołaliśmy, bowiem nikt po 10 godzinach prelekcji nie dałby rady dociągnąć do końca TMP...

Przyznam, że wyjadaczem (chyba) nie jestem, ale pamiętam doskonale, jak dobrze się bawiłem gdy widziałem ten film po raz pierwszy – od czasu do czasu również lubię wrócić to niego aby przypomnieć sobie “jak to się robiło kiedyś” – to tyle moich drobnych przemyśleń.

Nathan Wojciech Usarzewicz

umbrin umbrin

Podobno wyjadacze tego gatunku najbardziej cenią drugą część z dotychczas nakręconych, a zwie się "Gniew Khana".

http://filmaster.pl/film/star-trek-the-wrath-of-khan/

.

Nathan Nathan

Albo to tylko plotka, albo jeszcze aż takim wyjadaczem nie jestem - kolejnych dwóch części bowiem nie wspominam za dobrze, dopiero od czwórki się zaczęła jazda, która trwała do pierwszej plotki o komercyjnej jedenastce.

.

argasek argasek

Obejrzę, gdy tylko skończę Star Trek: TOS ;-)

.

Nathan Nathan

Auuu, oglądasz TOSa? Łoż, no to jesteś Hardcorem i to takim, jakich kuli w latach 60tych i 70tych :D. Ja przy TOSie nawet nie wyrobiłem ;)

.

argasek argasek

Właśnie kończę drugi sezon, zabawa jest przednia, a gumowe potwory i płaskie podłogi w jaskiniach sprawiają, że jako serial fotelowo-orzeszkowo-piwny jest po prostu tip-top.

W międzyczasie obejrzałem Star Trek: The Motion Picture i daję mu zasłużone 7/10 (gdy zobaczyłem efekty specjalne - mając w pamięci że to '79 - byłem naprawdę urzeczony :-))

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook